Trident 660 i Tiger Sport 660 z dużymi zmianami na 2026

Triumph konkretnie odświeża rodzinę 660. Więcej mocy, poprawione podwozie i więcej charakteru zarówno w Trident 660, jak i Tiger Sport 660 na sezon 2026. To już nie delikatny lifting, ale krok, który ma utrzymać Hinckley na czele klasy „prawdziwych” i wszechstronnych średniaków.
Silnik 660 Triple: czy aby koniec kompleksów wobec Daytony?
Dotąd Triumph Daytona 660 miała wyraźną przewagę mocy nad roadsterem i sport‑tourerem z Hinckley, jednak na sezon 2026 Triumph wyrównuje karty w całej gamie 660-tek. Triumph Trident 660 i Tiger Sport 660 dostają mocno przeprojektowany silnik. Triple o pojemności 660 ccm generuje teraz około 94–95 KM przy ok. 11 250 obr./min i 68 Nm przy 8 250 obr./min, co oznacza wzrost o blisko 14 KM i kilka Nm względem poprzedników.
Kluczem do takiej zmiany musiały być zmiany sprzętowe – nie tylko elektronika. Zamiast jednej przepustnicy pojawiają się trzy osobne 44‑milimetrowe korpusy, większy airbox, zmieniona głowica i nowe strojenie jednostki. Odcięcie podniesiono do 12 650 obr./min, więc silnik zachęcany jest do kręcenia się w wyższych zakresach przy czym zachowuje liniowe, przewidywalne oddawanie mocy – coś, co doceni zarówno świeżo upieczony rider jak i doświadczony kierowca, który traktuje 660 jako sprzęt codzienny.
Trident 660: agresywniejszy roadster na co dzień
Triumph w komunikacji marketingowej bardzo lubi słowa „muscular” i „athletic” – i tym razem naprawdę coś za nimi stoi. Triumph Trident 660 na 2026 rok dostaje szerszy, mocniej wyrzeźbiony zbiornik z wyraźnymi wcięciami na kolana, nową, dzieloną kanapę oraz przeprojektowany przód z innym mocowaniem reflektora, a to wizualnie zbliża go do większych nakedów marki.
Z punktu widzenia jazdy ważniejsze są jednak zmiany podwozia: nowy tylny amortyzator Showa oferuje szerszy zakres regulacji, a rama została lekko przeprojektowana, by pomieścić nową konfigurację dolotu i przepustnic. Geometria sugeruje, że Trident pozostanie zwinny i szybki w zmianach kierunku, ale powinien zyskać trochę stabilności w szybszych łukach.
Elektronika pozostaje rozsądnie prosta: trzy tryby jazdy: Rain/Road/Sport, kontrola trakcji i ABS, obsługiwane przez czytelny wyświetlacz TFT z możliwością doposażenia w connectivity. To nadal fenomenalny naked, z którym można żyć na co dzień – od dojazdów do pracy, po weekendową zabawę na górskich drogach.
Triumph nie ukrywa, że celem jest „top of the class” w segmencie średnich roadsterów. Cena jasno pokazuje, że marka gra kartą lepszych osiągów i wykończenia, a nie „najniższej ceny na rynku”. W praktyce Trident 660 2026 staje się ciekawą alternatywą dla takich maszyn jak Yamaha MT‑07 czy Honda CB650R – mniej brutalny w charakterze, za to bardziej dopracowany, z absolutnie unikalną kulturą pracy trzycylindrówki oraz całym dziedzictwem brytyjskiej marki.
Tiger Sport 660: więcej zasięgu, więcej turystyki
Jeśli Trident ma być miejskim rozrabiaką, Tiger Sport 660 od początku grał rolę „wszystkomogącego” sport‑tourera – i w 2026 tylko ją wzmacnia. Ten sam odświeżony silnik 660 triple z 95 KM i 68 Nm trafia do wyższej, bardziej turystycznej platformy, która dorasta do miana pełnoprawnego motocykla podróżniczego klasy średniej.
Najbardziej odczuwalna zmiana dla wyprawowców, to większy zbiornik paliwa: teraz 18,6 litra zamiast ok. 17-stu, co przekłada się na lekko większy zasięg między tankowaniami. Do tego dochodzi nowa owiewka z przeprojektowanymi wlotami i osłonami chłodnicy, która ma nie tylko wyglądać dojrzalej, ale też lepiej chronić przed wiatrem i poprawiać komfort podczas długich przelotów.
Podwozie również zostało dostosowane do nowej jednostki: zmodernizowana rama, zawieszenie Showa z większym skokiem z przodu – ok. 150 mm i geometrycznie ostrzejszy przód mają zapewnić połączenie stabilności przy prędkościach autostradowych z łatwością prowadzenia w zakrętach. W praktyce Tiger Sport 660 celuje w ridera, który szuka jednego motocykla „do wszystkiego”: od codziennych dojazdów, po urlop z bagażem i pasażerką.
Stylistycznie Tiger Sport 660 dojrzewa: przód jest pełniejszy, linie ostrzejsze, a boczne osłony tworzą bardziej spójny, „duży” motocykl, a nie tylko podniesionego nakeda. Triumph dorzuca nowe, atrakcyjne malowania: Interstellar Blue z Mineral Grey, Silver Ice z Intense Orange jako dopłata oraz klasyczne Pure White w standardzie – wygląda to jak odpowiedź na kolorystyczne szaleństwa konkurencji, ale w ciągle „triumphowej”, eleganckiej konwencji.
Ergonomia pozostaje typowo sport‑touringowa: wyższa kanapa – teraz ok. 835 mm, szersza kierownica i bardziej zrelaksowana pozycja niż w Tridencie, co doceni się po kilku godzinach w siodle. Dla kogoś z Twoim profilem – dużo kilometrów, czasem z bagażem, czasem w mieście – Tiger Sport 660 2026 wydaje się wyjątkowo logicznym narzędziem: wystarczająco kompaktowy na codzienność, ale już z realnym „touringowym” potencjałem.
Co to oznacza dla klasy średniej
Wraz z aktualizacją na 2026 rok Triumph wyraźnie pokazuje, że nie traktuje gamy 660 jako budżetowego dodatku, ale jako pełnoprawny filar oferty. Moc na poziomie 95 KM, dopracowane trzycylindrowe serce, sensowne zmiany w podwoziu i realne ulepszenia użytkowe (większy bak, lepsza ochrona przed wiatrem) pozwalają Trident 660 i Tiger Sport 660 śmiało wejść w dyskusję o „najlepszym motocyklu środka” – zarówno dla świeżego, jak i doświadczonego motocyklisty.
Przeczytaj także: Triumph TF 450-X i 250-X – nowa era brytyjskiego motocrossu
W praktyce wybór między nimi będzie prosty: jeśli Twoje życie to głównie miasto, szybkie przeloty i okazjonalne wypady na zakręty – Trident 660. Jeśli częściej pakujesz kufry, na weekend wybierasz się raczej w góry niż do kawiarni w centrum, a autostrada nie budzi w Tobie lęku przed tankowaniem co 150 km – Tiger Sport 660 będzie po prostu rozsądniejszym, bardziej wszechstronnym partnerem.
Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji przejechać się najlepszą trzycylindrówką w klasie – to nowy Trident i Tiger i jazdy testowe, będzie świetną okazją ku temu. Najbliższego dealera znajdziecie na oficjalnej stronie Triumph Polska – www.triumphmotorcycles.pl

















