Testujemy Royal Enfield Himalayan 450

Twardy sprzęt dla zdecydowanych odbiorców, wół roboczy, motocykl uniwersalny gotowy na przejażdżkę po poranne bułeczki, na podwiezienie nas do pracy czy podróż bezdrożami dookoła świata. Czy Himalayan – wraz z nową wersją, stracił na animuszu i odcina kupony od legendy – nope. Royal Enfield Himalayan 450. Gdyby motocykl mógł być autem, ten byłby twardym pickupem.
Twardziel z manierami
I to nie żart. Podczas zeszłorocznych wakacji na urokliwiej, greckiej wyspie Thassos, spora część pojazdów to były stare, japońskie pickupy, głównie Isuzu i Toyota. Sponiewierane zębem czasu, eksploatacji, skorodowane, z lakierem wyblakłym od słońca i patyną. Ale wciąż robiące swoje, z siatkami rybaków na pakach. I takim motocyklem jest dla mnie Royal Enfield Himalayan 450.
Niczego nie udaje, nie jest to bulwarówka którą strach zjechać poza ścieżkę na leśny parking. To motocykl wykuty w Indiach, z nazwą wskazującą jego DNA – Himalayan. Trudno o cięższe warunki do jazdy niż bezdroża u podnóży Himalajów, gdzie drogi usłane są kamieniami, a powietrze jest tak rzadkie, że turyści błyskawicznie weryfikują swoje pojęcie ‘bólu głowy’ znane wcześniej tylko z pozycji fotela przed telewizorem.
Ile jest Himalajów w Himku
Himek, jak pieszczotliwie został nazwany opisywany model, to średniej wielkości ADV. Napędza go jednocylindrowy silnik Sherpa o mocy 40KM, co ciekawe chłodzony cieczą, spięty z sześciobiegową skrzynią biegów. ECU w tym motocyklu to swojego rodzaju fenomen- po glebie, gdy komputer odetnie zapłon, wystarczy go zgasić, rozmasować łokcie, tyłek i kolana, a w tym czasie system się zrestartuje i jedziemy dalej. Żeby coś jeszcze zobrazować – gdy Himalayan wjeżdża w rejony wysokości bijące dwukrotnie wartości znane z Tatr, czyli 5tyś m n.p.m., tlenu tam jest już jak na lekarstwo – ledwo 50% stanu z poziomu morza. Większość sprzętów po prostu zdycha, ECU wariuje i do cylindra wpada dawka paliwa godna Smoka Wawelskiego, za to tlenu… Himalayan 450 tak to koryguje, że pomimo oczywistego spadku mocy na takiej wysokości, on nadal jedzie. I to jest siła tego sprzętu. Daje poczucie absolutnego zaufania, taki kompan, którego można styrać, obić, podrapać, a on po prostu zrobi swoje, nie oczekując oklasków. Nie udając niczego, robi swoją robotę.

Jak to jeździ
Gdy udało się podczas testu zabrać go Ewie – Himek bardzo jej przypadł do gustu- miałem okazję przypasować się do niego (ja jeździłem głównie na Royal Enfield Bear 650, o którym będzie osobny artykuł). Zatem, sprzęt jak to 450-tka ADV średnich gabarytów, jest bardzo poręczny i lekki w prowadzeniu. Mocy ma wystarczająco do podróżowania samemu z bagażem, nie jest to oczywiście król lewego pasa, niemniej nie jesteśmy zawalidrogami. Himek zaprasza do szwędania się. Zaglądania w zakamarki. Do zjeżdżania z głównych tras i przygody w eksploracji bezdroży, gdzie prędkość ma trzeciorzędne znaczenie, daleko za bezawaryjnością i poręcznością. Przy moim wzroście 191cm jest na nim wygodnie, a sama pozycja zapewnia cały czas kontrolę nad maszyną. Zawieszenie jest regulowane, zatem można je dopasować pod obciążenie. Zegar jest czytelny i tożsamy z tym zamontowanym w modelu Bear 650. Mamy pełną nawigację Google, sparowanie ze smartfonem przez BT, opcję wyłączenia ABS w tylnym kole oraz tutaj akurat dwie mapy zapłonu.

Himalayan 450 – przygodowiec w sam raz
Można by zadać pytanie, czy 40KM w Himalayan 450 – motocyklu wyprawowym- to nie jest zbyt mało? Nie. Kluczowa jest tu masa motocykla zamykająca się poniżej 200kg z płynami. Do tego pokaźny zbiornik paliwa mieszczący 17l benzyny, przy spalaniu 3-3.5l/100km, zapewnia naprawdę fajny zasięg. Jednocylindrowiec tutaj nie puchnie, nawet strome podjazdy nie robią na nim wrażenia, więc przy jego surowym charakterze mamy- w atrakcyjnej cenie- solidnego kompana do podróży.
Podczas naszych testów jeszcze jedna osoba miała okazję zabrać Himalayan 450 na testy – Dominik sprawdził go na torze crossowym i ta opinia świadczy o dzielności w ciężkich warunkach terenowych.
A przy cenie 24900pln w podstawowym malowaniu Kaza Brown… to po prostu hit sprzedaży. Tym bardziej, że akcesoriów wyprawowych i personalizujących ten motocykl jest od groma. Zatem, zachęcamy, prawda Ewa?

Ewa Skibińska: Himalayan 450 – wsiadłam i nie chciałam wysiadać
Są motocykle, które robią wrażenie na papierze. I są takie, które robią wrażenie w pierwszych pięciu minutach jazdy. Himalayan 450 należy do tej drugiej kategorii. Zanim przejdę dalej – technikalia w jednym zdaniu, bo obiecałam sobie, że nie będę udawać inżyniera: 40 koni mechanicznych i sześć biegów. Tyle wystarczy, żeby wiedzieć, że moc jest, i to taka, którą czuć.
Przeczytaj także: Royal Enfield Himalayan 450 z rekordową sprzedażą!
Las? Spełnione marzenie. Marzyłam o tym. Serio – gdzieś z tyłu głowy siedziało mi to od dawna, żeby choć raz zjechać z asfaltu i sprawdzić co tam jest. I właśnie Himalayan 450 sprawił, że to marzenie zamieniło się w rzeczywistość. Mój pierwszy mini off-road po lesie. Drzewa po bokach, nierówna droga pode mną i ten motocykl, który po prostu — jechał. Bez dramatu, bez paniki, bez poczucia że zaraz coś pójdzie nie tak. Pewnie, stabilnie, z tym charakterystycznym pomrukiem silnika, który w lesie brzmi wyjątkowo dobrze. Wróciłam z błotem na butach i uśmiechem od ucha do ucha. I już wiem, że to nie był ostatni raz.

Na trasie jak po maśle. Na autostradzie i drogach ekspresowych Himalayan 450 zachowuje się jak dżentelmen. Dozwolona prędkość? Zero problemu – motocykl jest stabilny, spokojny i ani przez chwilę nie masz wrażenia, że go forsuje. Jedzie sobie, Ty jedziesz sobie, a kilometry mijają przyjemnie. Ogromna zasługa pozycji za kierownicą. Wyprostowana, naturalna, bez garbu, bez bólu karku po godzinie jazdy. To jeden z tych motocykli, na którym można siedzieć długo i po prostu być. Dla mnie – ideał.
Kierunkowskazy, które zginają się zamiast pękać – detal, który mnie rozkochał. Kierunkowskazy w Himalayan 450 wyginają się zamiast się łamać. Brzmi jak drobiazg? Może. Ale każdy, kto kiedykolwiek zahaczył o gałąź albo minął się z krzakiem centymetr za blisko, wie że to nie drobiazg – to przemyślany projekt dla kogoś, kto naprawdę jeździ w terenie.
Czy poleciłabym? Tak. Bez zastanowienia. Himalayan 450 to motocykl, który nie pyta o Twoje doświadczenie ani o to, dokąd jedziesz. Po prostu jedzie razem z Tobą – po asfalcie, po lesie, po górskich serpentynach i po leśnych ścieżkach, na które nie planowałaś wjeżdżać. A radość z jazdy? Autentyczna. I o to chodzi.

Popularność ADV średniej klasy rośnie
Royal Enfield Himalayan 450 udowadnia, że nie jest tylko stylistycznym nawiązaniem do klasycznych wyprawówek, ale pełnoprawnym motocyklem zdolnym do jazdy w trudnym terenie. Nowa rama i dłuższe skoki zawieszeń przekładają się na wyraźnie lepszą kontrolę na luźnych nawierzchniach, a 21-calowe przednie koło pomaga pewnie pokonywać kamienie, koleiny i piach.
Silnik Sherpa 450 oferuje płynnie oddawaną moc i użyteczny moment obrotowy od niskich obrotów, co ułatwia jazdę techniczną bez konieczności ciągłej pracy sprzęgłem. Testujący podkreślają też przewidywalność prowadzenia i dobrą trakcję, choć przy bardziej agresywnej jeździe – jak wspomina na filmie Dominik, ujawnia się stosunkowo wysoka masa w jeździe czysto sportowej. Mimo to Himalayan 450 pozostaje jednym z najbardziej wszechstronnych motocykli w swojej klasie, który bez kompleksów radzi sobie poza asfaltem.
Jeżeli przymierzacie się do sprzętu z tego segmentu, koniecznie sprawdźcie na oficjalnej stronie Royal Enfield Polska, gdzie znajdziecie najbliższego dealera i umówcie się na jazdę testową – naprawdę warto!
Royal Enfield Himalayan 450 dane techniczne
| Pojemność skokowa | 452 ccm |
| Typ silnika | 1-cylindrowy, 4-suwowy DOHC, 4 zawory, chłodzony cieczą |
| Moc maksymalna | 40 KM (29,44 kW) @ 8000 obr./min |
| Maksymalny moment obrotowy | 40 Nm @ 5500 obr./min |
| Stopień sprężania | 11,5:1 |
| Średnica cylindra × skok tłoka | 84 × 81,5 mm |
| Skrzynia biegów | 6-biegowa |
| Sprzęgło | Wielotarczowe, mokre, ze wspomaganiem i antyhoppingiem |
| Napęd | łańcuch |
| Zasilanie | Electronic fuel injection, ride-by-wire |
| Rozstaw osi | 1510 mm |
| Prześwit | 230 mm |
| Skok zawieszenia przedniego | 200 mm |
| Wysokość siodła | 825 mm (standard), opcjonalnie 805 mm (low seat), 860 mm (rally seat) |
| Długość × szerokość × wysokość | 2285 × 852 × 1316 mm |
| Waga gotowego do jazdy | 196 kg |
| Waga w stanie pustym | 181 kg |
| Pojemność zbiornika paliwa | 17 litrów |
| Zużycie paliwa | 3,59–3,6 l/100 km |
| Opony | Przednia: 90/90-21″, Tylna: 140/80 R 17″ |
| Hamulce | Przód: 320 mm, Tył: 270 mm, ABS z możliwością wyłączenia tyłu |
| Prędkość maksymalna | ok. 140–151 km/h |
| Tryby jazdy | Eco, Performance |
















