Moto Morini Alltrhike 450 – testujemy uniwersalne ADV

Są motocykle, które bardzo dobrze wyglądają w katalogu, jeszcze lepiej wychodzą na zdjęciach, ale po kilku godzinach jazdy czar zaczyna pryskać. Są też takie, które nie próbują od pierwszej sekundy robić wokół siebie wielkiego szumu, za to z każdym kolejnym kilometrem pokazują coraz więcej sensu. Moto Morini Alltrhike 450 należy właśnie do tej drugiej grupy.
Pierwsze wrażenie
Przez kilka dni miałem okazję sprawdzić ten model nie tylko na ulicy, ale – jak na ADV przystało, również w terenie i… na torze motocrossowym. To ważne, bo dopiero taki miks warunków pozwala zobaczyć, czy mamy do czynienia z motocyklem faktycznie wszechstronnym, czy jedynie z maszyną, która dobrze wygląda w definicji „adventure”. Po tym teście mogę powiedzieć jedno: Alltrhike 450 nie jest wydmuszką z modnym designem. To motocykl, który po prostu robi robotę.
Już od pierwszego kontaktu da się wyczuć, że ten Alltrhike 450 nie został złożony na zasadzie „jakoś to będzie”. Nie ma tu efektu taniego wow, który znika po pierwszej nierówności albo szybszym odkręceniu gazu. Zamiast tego dostajemy konstrukcję, która od początku wydaje się logiczna i dopracowana.
Alltrhike 450 nie sprawia wrażenia przypadkowego zlepku podzespołów. Nie ma w nim nerwowości, nie ma też tego charakterystycznego poczucia, które czasem pojawia się w słabiej dopracowanych konstrukcjach, kiedy to każdy element działa osobno, zamiast współpracować z resztą. Tutaj od pierwszych kilometrów czuć, że ktoś pomyślał nie tylko o specyfikacji na papierze, ale też o tym, jak ten motocykl ma zachowywać się w realnym użytkowaniu.

Na asfalcie nie udaje sportowca, ale nie daje też powodów do narzekań
Na drodze Alltrhike 450 wypada po prostu dojrzale. Silnik nie ma charakteru agresora, który chce za wszelką cenę wyrwać kierownicę z rąk, ale absolutnie nie jest też ospały. Moc oddawana jest w sposób na tyle przyjazny, że w codziennej jeździe motocykl nie męczy, a jednocześnie na tyle konkretny, żeby nie było wrażenia jazdy sprzętem bez temperamentu.
W normalnym ruchu dobrze czuć jego elastyczność. Nie trzeba bez przerwy pracować skrzynią biegów, żeby utrzymać sensowne tempo, a jednocześnie motocykl nie traci życia wtedy, gdy chcemy pojechać nieco dynamiczniej. Realnie osiąga prędkość w okolicach 160 km/h, co jak na tego typu maszynę daje już całkiem czytelny obraz możliwości. To nie jest motocykl stworzony do bicia rekordów prędkości, ale też nie kończy się psychicznie przy pierwszej szybszej drodze. Do normalnego użytkowania osiągi są w pełni wystarczające.
Miasto i codzienne użytkowanie – coś więcej niż same cyfry
Jeszcze ważniejsze od prędkości maksymalnej okazało się to, jak Alltrhike 450 funkcjonuje na co dzień. W ruchu miejskim nie męczy, nie sprawia wrażenia przesadnie ciężkiego i nie stawia oporu tam, gdzie motocykl powinien być po prostu wygodnym narzędziem. Na zwykłych drogach daje poczucie stabilności, ale nie odbywa się to kosztem poręczności.
W takich warunkach właśnie, często wychodzą na jaw największe słabości maszyn próbujących być wszystkim na raz. Tutaj tego nie odczułem. Oczywiście Alltrhike 450 – jak każdy jeden obecny na rynku ADV, jest kompromisem między jazdą drogową, a zjazdem poza asfalt, ale jest to kompromis dobrze przemyślany. W praktyce nie czuć, żeby któraś ze stron tego charakteru była dominowała lub była pomijana.
Zjazd z asfaltu nie kończy zabawy
Największą niewiadomą przed testem było dla mnie zachowanie Alltrhike 450 w terenie. W tej klasie bardzo łatwo o maszyny, które świetnie wyglądają w adventure’owym anturażu, ale kończą się w momencie, kiedy asfalt naprawdę zostaje za plecami. W przypadku MotoMorini Alltrhike 450 pozytywne zaskoczenie pojawiło się szybko.
Alltrhike 450 nie gubi się od razu po zjechaniu na luźniejszą nawierzchnię. Jasne – trzeba zachować proporcje i pamiętać, że nie jest to hard enduro, ale w lekkim i średnim terenie ten motocykl potrafi dać sporo przyjemności i nie sprawia wrażenia, że został stworzony wyłącznie do szutrowego pozowania. Można nim pojechać „normalnie” – bez stresu, że pierwsza seria nierówności obnaży wszystkie kompromisy konstrukcji.

W praktyce naprawdę istotny okazuje się tutaj tryb jazdy „offroad”. To nie jest dodatek, który istnieje wyłącznie w materiałach reklamowych. W terenie daje większą swobodę i lepiej wpisuje się w naturalny sposób jazdy po luźnej nawierzchni. Dzięki temu motocykl nie próbuje przesadnie temperować kierowcy wtedy, kiedy powinien po prostu pozwolić mu pewnie jechać.
Zawieszenie nie robi show, ale właśnie to jest jego zaletą
Jednym z kluczowych elementów tego testu było sprawdzenie zawieszenia – to ono bardzo często zdradza prawdziwy poziom motocykla. W Alltrhike 450 pracuje ono po prostu dobrze – kropka. Nie ma tutaj wyczynowego charakteru, nie ma poczucia obcowania z maszyną stricte sportową, ale też nie ma irytujących zachowań, które odbierają pewność w jeździe.
Na drodze zawieszenie daje wystarczający komfort, a po zjechaniu w gorszy teren nie zamienia się nagle w problem. Motocykl nie wybija nerwowo, nie odbija przypadkowo i nie sprawia wrażenia, że przy mocniejszym użytkowaniu zaczyna tracić „composure”. To właśnie ten typ pracy, który może nie kradnie całego widowiska, ale daje kierowcy to, czego potrzebuje najbardziej: przewidywalność. W praktyce to bardzo duży plus, bo dobry motocykl nie musi na każdym kroku imponować. Czasem wystarczy, że po prostu nie przeszkadza. Tutaj zawieszenie właśnie takie jest – uczciwe, sensownie zestrojone i adekwatne do charakteru całej maszyny.

Tor motocrossowy szybko weryfikuje marketing. Tutaj Alltrhike 450 się broni
Najbardziej wymagającą częścią testu była jazda po torze motocrossowym. I choć od razu trzeba zaznaczyć, że nie jest to środowisko naturalne dla tego modelu, to właśnie tam można bardzo szybko zweryfikować, czy mamy do czynienia z motocyklem rzeczywiście solidnym, czy tylko poprawnym w spokojnym użytkowaniu.
Alltrhike 450 nie zmienia się nagle w sprzęt crossowy, ale też nie rozpada się mentalnie i fizycznie wtedy, kiedy dostaje mocniejsze bodźce. Da się nim pojeździć po torze, sprawdzić go przy szybszej zmianie obciążeń, na wybiciach i nierównościach, i co najważniejsze – po tym wszystkim nie mamy wrażenia, że motocykl właśnie przekroczył granicę własnej wytrzymałości.
To duży komplement, bo wiele konstrukcji z tej półki cenowej już w takich warunkach zaczyna zdradzać swoje słabości. Tutaj dostałem raczej sygnał, że Alltrhike 450 został pomyślany jako motocykl do realnego używania, a nie tylko do bezpiecznej eksploatacji w warunkach idealnych.
Jakość wykonania to nie slogan. Tutaj naprawdę ją czuć
Jedną z rzeczy, które zrobiły na mnie dobre wrażenie, była ogólna solidność wykonania. W motocyklach tego segmentu szybko wychodzą detale, które na pierwszy rzut oka można zignorować, ale po kilku dniach jazdy stają się bardzo istotne. W Alltrhike 450 nie miałem wrażenia, że coś zaraz zacznie rezonować, trzepotać albo odzywać się nieproszonym hałasem.

Na szczególne wyróżnienie zasługują plastiki, które są solidnie zamocowane i nie sprawiają wrażenia przypadkowo przykręconych elementów. Nie latają, nie pracują nerwowo, nie budują tego taniego odczucia, które często pojawia się w słabiej dopracowanych konstrukcjach. To niby detal, ale właśnie takie detale bardzo szybko pokazują, czy producent naprawdę przyłożył się do jakości, czy tylko dobrze opisał motocykl w folderze.
W porównaniu do wielu motocykli, które potocznie wrzuca się do worka z kolokwialnie zwanymi „chinolami”, MotoMorini wypada po prostu dojrzale. Nie chodzi tylko o pochodzenie czy znaczek, ale o efekt końcowy. Tutaj nie czuć taniej przypadkowości. Czuć za to motocykl, który został zbudowany z myślą o normalnym użytkowaniu.
Komfort użytkowania – wyposażenie Alltrhike 450
W całym teście Alltrhike 450 ważne okazały się też elementy, które często bywają traktowane jako dodatki, a w praktyce bardzo mocno wpływają na codzienny odbiór motocykla. Mam na myśli grzane manetki i grzane siedzenie. To nie są gadżety, które istnieją tylko po to, żeby dobrze wyglądać w tabelce wyposażenia. W chłodniejsze dni albo przy dłuższych przelotach naprawdę robią różnicę i podnoszą komfort użytkowania w sposób, który docenia się natychmiast.
Właśnie przez takie detale Alltrhike 450 sprawia wrażenie motocykla dopracowanego – nie tylko mechanicznie, ale również użytkowo. To nie jest surowa konstrukcja, którą trzeba sobie tłumaczyć ceną albo charakterem segmentu. To maszyna, z którą zwyczajnie dobrze się żyje.

Największa zaleta? Nie próbuje być czymś, czym nie jest
W czasie tego testu najbardziej spodobało mi się to, że Moto Morini Alltrhike 450 nie sili się na sztuczne budowanie legendy. Nie udaje maszyny wyczynowej, nie obiecuje nierealnych osiągów i nie próbuje na siłę udowadniać, że potrafi wszystko lepiej od droższej konkurencji. Zamiast tego daje coś znacznie cenniejszego – uczciwość.
To motocykl, który na asfalcie zachowuje się przewidywalnie, w terenie daje realną frajdę, na torze nie robi z siebie żartu, a przy tym jest solidnie złożony i nie zostawia po sobie wrażenia budżetowej prowizorki. W czasach, gdy wiele maszyn wygrywa głównie marketingiem, taka cecha jest naprawdę warta docenienia.
Werdykt
Czy Moto Morini Alltrhike 450 zmienia reguły gry? Nie. Czy jest motocyklem, który po kilku dniach jazdy zostawia po sobie dużo lepsze wrażenie, niż można zakładać na podstawie stereotypów? Zdecydowanie tak.
Przeczytaj także: Moto Morini Alltrhike 450 – lekkie i zwinne ADV
To jedna z tych maszyn, które nie chcą robić wokół siebie wielkiego teatru, ale w praktyce okazują się spójne, sensownie dopracowane i zwyczajnie uczciwe. Daje radę na ulicy, nie boi się zjazdu w teren, nie traci twarzy przy ostrzejszym sprawdzianie i pokazuje, że jakość wykonania w tym segmencie nie musi być pustym hasłem.
Po tym teście widzę w Alltrhike 450 motocykl, który nie próbuje oszukać użytkownika i być może właśnie dlatego wypada tak dobrze.
Jeżeli zastanawiacie się nad motocyklem tego segmentu, gorąco zachęcamy to przetestowania Moto Morini Alltrhike 450 – naprawdę ten sprzęt zaskakuje i warto mieć porównanie do reszty zawodników, w tym mocno obsadzonym segmencie. Najbliższego dealera znajdziecie najłatwiej na oficjalnej stronie Moto Morini Polska.
Zapraszamy serdecznie także do Drive-Position Moto Park – gdzie jeździliśmy na Allthrike 450. To jedno z niewielu miejsc na warszawskiej mapie, gdzie możecie spróbować swoich sił w motocyklowym off-road, lub – co jeszcze lepsze, wziąć udział w szkoleniu motocross.









