Wojna celna USA vs Europa – motocykle oberwą odłamkowym

187
0
Udostępnij:
Wojna Celna USA x UE

Wojna celna na linii USA-Europa zdaje się wisieć nad nami ponurą groźbą. W branży motocyklowej są firmy, które mogą poważnie na tym stracić. Wśród nich jest Harley-Davidson. Jesteśmy też my zwykli motocykliści!

Szermierka słowna, wzajemne groźby i nieustanne widmo konfliktu gospodarczego w ostatnich tygodniach dominują media światowe. Chodzi oczywiście o konflikt gospodarczy na linii Europa kontra Stany Zjednoczone. Nowo wybrany prezydent USA Donald Trump uprawia agresywną politykę zagraniczną. Z każdym tygodniem zdaje się rozkręcać, z coraz to nowymi pomysłami na negocjacje. W tle oczywiście jest wojna w Ukrainie, ale nie tylko. Niestety wiele wskazuje na to, że jeśli administracja USA dotrzyma słowa lub wpadnie na kolejny pomysł (zmieniają się każdego dnia), to oberwie Harley-Davidson i nie tylko. Ta wojna celna wpłynie na całą branżę motocyklową.

O co chodzi z cłami?

Chodzi o to, że administracja USA z prezydentem Trumpem na czele co i rusz odgraża się, że zmieni politykę celną z Kanadą, Europą, Wielką Brytanią. Zapowiada między innymi nawet 25% cła na stal, aluminium i produkty pochodne, w tym pojazdy. W zasadzie politycy amerykańscy wciąż nie doprecyzowali o jakie pojazdy chodzi. Kwestia ceł i nie tylko zmienia się bardzo dynamicznie. Wygląda to trochę tak, jakby politycy USA bawili się w zbijaka odbezpieczonym granatem.

Nie wiadomo o jakie pojazdy chodzi, ale pojawiły się niepokoje w branży motocyklowej, a takie firmy jak Harley-Davidson z uwaga przyglądają się rozwojowi sytuacji. No tak, ale dlaczego cła nałożone przez Trumpa i spółkę, miałyby obchodzić Harleya, który jest amerykański? Odpowiedź w zasadzie jest prosta.

Chodzi o cła odwetowe

Oczywiście jeśli USA rzeczywiście nałoży cła na importowane pojazdy (i nie tylko), można się spodziewać reakcji. Możemy zatem oczekiwać, że Kanada, Japonia, czy przede wszystkim Unia Europejska zastosują cła odwetowe na produkty z USA. Unia już grozi, że w ramach odwetu uruchomi cła na amerykańskie pojazdy a w tym motocykle o pojemności powyżej 500 cm3. Miały ruszyć już 1 kwietnia. Cła mają wynieść nawet 50% co byłoby prawdziwym zabójstwem dla amerykańskich motocykli na rynku Unii Europejskiej.

Nie tylko Harley pod groźbą

Nic dziwnego, że włodarze Harley-a nerwowo zerkają na kolejne doniesienia z areny politycznej. Podobnie, tyle że z drugiej strony te gospodarcze animozje mogą dotknąć europejskich producentów. Dodatkowo zaburzyć łańcuch dostaw, wpłynąć na produkcję dystrybucję i ogólne wyhamowanie rynku motocykli. Co niemal równie ważne, wojenkę na cła i podatki odczujemy również my – klienci końcowi, bowiem odbije się ona na detalicznych cenach motocykli – po prostu motocykle podrożeją i to znacznie.

Wojna celna

Wojna celna którą prowadzą urzędnicy USA i UE może odbić się na wielu gałęziach gospodarki, w tym branży motocyklowej

Zobacz także: CZY MAMY WPŁYW NA TO JAK WYGLĄDA RYNEK MOTORYZACYJNY?

Geneza wojny celnej

Tak naprawdę historia tej przepychanki celnej sięga poprzedniej prezydentury Trumpa i wprowadzenia „Sekcji 232” dotyczącej ceł na produkty i półprodukty z Europy. Już wtedy unia również zapowiedziała politykę balansującą, która miałaby niejako wyrównać straty spowodowane podniesieniem ceł przez USA.

Stany Zjednoczone już w 2020 zawiesiły ten pomysł, ale teraz powrócił wraz z prezydentem Trumpem ze zdwojoną siłą. Choć początkowe ustalenia celne „sekcji 232 zakładały nałożenie 10% cła, według decyzji z 12 marca 2025 zostały one podniesione do 25%. Dlatego też właśnie Unia uruchomiła środki zapobiegawcze, które miały wejść w życie jeszcze wczoraj i uderzyć aż 50% cłami na produkty z USA.

Nowy Harley-Davidson Pan America 1250 ST zapowiada się na sprytny i uniwersalny sprzęt.

Szermierka celna i licytacje

Panowie politycy machają szabelkami i rzucają kwoty, jakby to była zabawa, albo co najwyżej gra w Monopoly. Tymczasem ta dziwna walka i rywalizacja „kto ma większego” może oznaczać być, albo nie być dla wielu kultowych marek. A już na pewno może sprawić, że dla wielu osób motocykle przestaną być osiągalne. Już teraz zauważamy że producenci mocno idą do góry z cenami, a wojna celna może dodatkowo wywindować je do nieosiągalnych ja zwykłego kowalskiego pułapów. Pozostaje mieć nadzieję, że gospodarki UE i USA dojdą do ładu, a chińscy producenci nadal będą nieco trzymać w szachu światowych gigantów.

Wiadomo, że branża motocyklowa to też ważny, choć stosunkowo niewielki rynek o którym tu mówimy. Ogólne „straty Unii Europejskiej” w efekcie nałożenia ceł są szacowane na 26 bilionów dolarów (to tylko 5% wartości eksportowanych do USA dóbr), a branża motocyklowa ma tylko niewielki udział w tym wszystkim. Mimo wszystko na pewno ta wojna celna wpłynie na ceny dla końcowego klienta, dostępność i łańcuch dostaw motocykli. Czyli jak zwykle – my motocykliści oberwiemy odłamkowym. Jeszcze gorzej może być w branży motocyklowej. Czekamy na dalszy rozwój sytuacji.

Udostępnij: