Motocyklowy ostracyzm – czy funkcjonuje?

W świecie zwierząt największy osobnik dzierży palmę pierwszeństwa. Samiec alfa, dzięki swojej sile jest w stanie obronić stado i stać na straży porządku w grupie. On także jest obiektem zainteresowania płci przeciwnej, bowiem „gwarantuje” zdrowe i silne jak on sam, potomstwo. Ile z tych praw natury utkwiło na stałe w naszym, motocyklowym DNA? Miejmy nadzieję, że niewiele!
Człowiek – istota z potencjałem
Ludzie wyróżniają się na tle przykładowego stada goryli lub grupy dzikich świń świadomością, inteligencją, zdolnością do adaptacji i – przede wszystkim, zdolnością abstrakcyjnego myślenia i tworzenia. Od zarania potrafimy wymyślać, projektować i budować. Począwszy od kilku dziewczyn i chłopów, którzy w czeluściach jaskini odkryli, że zamiast tracić zdrowie na wyszarpywanie kawałków – np. skóry, lepiej jest ją ciąć obłupanym kamieniem lub, że dźgnięcie uciekającego obiadu jest bardziej skuteczne od rzucania weń kamieniami, osiągnęliśmy poziom wiedzy i technologii o poziomie niezrozumiałym dla większości.
Człowiek – prawdopodobnie jako jedyna istota w znanym nam wszechświecie, potrafi także sztukę. Abstrakcyjne poczucie piękna daje nam przyjemność. Wzruszamy się czytając, cieszymy się słuchając muzyki, czujemy wielkość podziwiając architekturę. Jesteśmy biologicznie dostosowani do przeżywania uniesień i uczuć, które przynosi nie tylko interakcja z osobą, ale też z otoczeniem. Co więcej – mając tego świadomość, jesteśmy w stanie dostarczać sobie bodźców na tym poziomie tworząc sztukę.
Matkę oszukasz, ojca oszukasz, instynktów nie oszukasz!
Wielki samochód, gruby sikor, markowe ubrania – pomimo zdolności do wyższych przeżyć, nadal żyjemy podług małpiego motta. Podstawowe instynkty jakie w nas drzemią i jakie nami kierują, nie dają zapomnieć skąd się wywodzimy. Pohukiwanie, wciąganie brzucha i wypinanie piersi ma zaznaczyć naszą pozycję w stadzie. Patrzymy wyżej z szacunkiem, a niżej z pogardą.
Wielkość i siła ma przełożenie w naturze. Większe drzewa łapią więcej życiodajnych promieni słońca i stawiają większy opór kataklizmom. Duży goryl jest w stanie pokonać w walce mniejszego osobnika i obronić życie swojego potomstwa. Gepard dzięki swojej prędkości i zwinności ma ogromne szanse na dogonienie swojego obiadu i zapewnienie bezpieczeństwa rodzinie. Świat zwierząt jest nam bardzo bliski, ale i daleki zarazem. Ludziom – właśnie dzięki zdolnościom do tworzenia, wystarczy zejść na dół do Żabki po porcję pierogów.
Przestrzeń nie znosi pustki
Pierwotne instynkty jakie w nas drzemią muszą znaleźć gdzieś ujście. Stworzyliśmy zatem świat rzeczy umownych w którym – tak samo umownie rywalizujemy. Metka z napisem X jest lepsza od tej z napisem Y. Umownie jest też droższa, a chwała jej posiadania spływa w blasku na grzbiet właściciela, umownie czyniąc go lepszym.
W tym świecie nie mamy lekko. Dzieci, praca, pensja, spłata kredytów, tydzień wakacji w lecie, drugi w zimie, a jeszcze w samochodzie przydałoby się właśnie wymienić amortyzatory. W całym tym pędzie, szukamy lekkiego i szybkiego zaworu na chwilę oderwania się od codzienności. Na nasze nieszczęście, w tych lekkich i łatwych przestrzeniach, grasują stada marketingowców, grających sprzedażowe nuty bazujące na najprostszych instynktach właśnie. Ulegamy temu, a pędząc jak ekspress, często uciekamy się w tym wszystkim do absurdów na skalę pewnego detektywa o imieniu Krzysztof.
Jedna radość i pasja. Różne potrzeby, zainteresowania, zdolności i możliwości
Czy jesteśmy zdolni do refleksji, czy posiadanie atrybutu, który umownie świadczy o naszej lepszości, daje jednak nieodpartą pokusę by pocisnąć słabszemu – umownie słabszemu?
Jeżeli dojdziemy do tego, że umowne wartości to – tak naprawdę żadne wartości, a życie nie składa się z narzuconych norm i punktów odniesienia, to zaistnieje cień szansy na lepszy świat.
Jeździsz na sportowym motocyklu, to najpewniej jesteś dawcą i drogowym przestępcą. Obwieszony frędzlami i lisimi kitami cruiser, to zapewne towarzystwo rubasznych, weselnych wujków, którzy – tak naprawdę z jazdą motocyklem mają nic wspólnego. Skutery to już absolutny margines, małe pojemności oznaczają początkującego, a chicken stripes’y na oponach niepotrafiącego jeździć leszcza.
Ulegając takim stereotypom, ułatwiamy sobie życie w tym umownym świecie. Wystarczy bowiem atrybut – maska, która umownie świadczy o naszym miejscu w szeregu, by poczuć się lepiej i wyżej osadzonym.
Z drugiej strony – na wyciągnięcie ręki, mamy prostsze – i wiele lepsze rozwiązanie. Wystarczy po prostu pamiętać, że każdy z nas jest inny. Każdy ma inne potrzeby i możliwości i ta różnorodność jest najlepsza w motocyklizmie. Wystarczy szacunek człowieka do człowieka.
Szacunek kluczem
Jako Moto Tribe często jeździmy po hiszpańskich drogach. Motocyklizm tutaj jest dobrem narodowym, otoczonym poziomem zrozumienia wręcz abstrakcyjnym. W weekendy na motocyklowych spotach widać dziesiątki maszyn wszelkiego typu. Oczywiście, są tutaj grupki znajomych dłubiących przy klasykach i na takich sprzętach zajeżdżają na miejscówkę. Zawsze znajdą się zawodnicy płci wszelakiej, chcący nieco szybciej polatać po zakrętach, jednak z grubsza jeżdżą tutaj wszyscy ze wszystkimi – bez wyjątków.
Szacunek do innych jest kluczem, a motocyklizm i podejście do uprawiania tego pasjonującego zajęcia jest jednym z wielu przykładów. Przedmioty oraz sposób w jaki z nich korzystamy nie świadczą o tym jacy jesteśmy, a najważniejsze są uchachane pyski pod kaskami i świetnie spędzony wspólnie czas.
Jednej osobie tych turbo pozytywnych doznań dostarcza skuter, innej japoński cruiser o pojemności 250, inna będzie realizować swoją pasję na budżetowym chińczyku, a jeszcze inna na najnowszym, europejskim ścigaczu – i to jest świetne.
Na całe szczęście większość z nas nie przekłada gorylich zasad na motocyklowe życie. Szanujemy się wzajemnie, dzielimy doświadczeniami, rozmawiamy, słuchamy się i jeździmy razem – i niech tak zostanie. Nieśmy kaganek oświaty tam gdzie go brakuje, przełamujmy naszym działaniem motocyklowe mitologie i – po prostu, bądźmy dla siebie życzliwi.